Blog poświęcony sportowi w każdym wydaniu.
RSS
środa, 03 listopada 2010
Boruc - jasnowidz?

Boruc

Muszę przyznać, że mam wielki szacunek do Artura Boruca. Za to co zrobił dla reprezentacji, przede wszystkim na wielkich turniejach (MŚ 2006 i EURO 2008). Wpadek, choć powinienem - nie wypominam. Każdy popełnia błędy, a jemu nie dane było się jeszcze zrehabilitować. Podążając za falą krytyki wątpiłem w słuszność wyboru Fiorentiny jako nowego, lepszego klubu. Tym bardziej, że z klubem nie miał zamiaru żegnać się Sebastien Frey.

Od początku nie było wątpliwości kto jest (i będzie) pierwszym bramkarzem Violi, a Boruc długo, bo prawie do listopada czekał na swój debiutowy występ. Stało się to przed kilkoma dniami, w meczu pucharu Włoch z Empoli. Media oceniły go jak najbardziej na plus. Jednak chyba tylko on mógł przewidzieć to, co stało się wczoraj. Francuz doznał bowiem poważnej kontuzji kolana, a jego przerwa potrwać może nawet 6 miesięcy. I tak z rezerwowego Artur stał się bramkarzem nr 1! Mam nadzieję, że wykorzysta swoją szansę i na stałe pozostanie w bramce Fiorentiny.

 

 

Mniej ciekawie zapowiada się za to kariera Boruca w kadrze. Po ostatnim wywiadzie dla nSport i odpowiedzi Smudy wszysko wskazuje na to, że szybko go w kadrze nie zobaczymy. A szkoda...

18:05, michal24s
Link Dodaj komentarz »
wtorek, 02 listopada 2010
Kiepski rok Smudy
Niedawno, bo 29 października minął rok, odkąd selekcjonerem naszych Orłów został Franciszek Smuda. Jak według mnie minęły ostatnie 12 miesiące? Czy sprawdziło się powiedzenie "Franek Smuda czyni cuda"? Na te i inne pytania poznacie odpowiedzi za chwilę.
Akcja reaktywacja!
Tak tak, od dziś blog zostaje wznowiony i już wkrótce spodziewać możecie się nowych wpisów!
06:53, michal24s
Link Dodaj komentarz »
wtorek, 27 kwietnia 2010
Polska, pożal się Boże, piłka...

 

W jakim stanie znajduje się obecnie polska piłka dobrze pokazuje sobotni mecz "na szczycie", czyli Wisła Kraków kontra Lech Poznań. Mecz, który miał dać odpowiedź na pytanie, kto zostanie Mistrzem Polski. Zamiast tego, pozostawił po sobie niedosyt, kolejne pytania i wątpliwości.

 

 

Na to spotkanie tłumnie stawili się nie tylko kibice, ale także skauci wielkich europejskich klubów, m. in. Chelsea, Fiorentiny czy Bayeru Leverkusen. Był to chyba jednak dla jednych i drugich czas zmarnowany. Na boisku piłkarze poruszali się jak muchy w smole, nikt nie wykazał się niczym szczególnym. Słowem szara polska rzeczywistość.

Zmian jak nie było, tak nie ma. Zamiast piąć się w górę, polska piłka stacza się coraz niżej. Ciekawe kto w następnym rankingu wyprzedzi naszą "ekstra-klasę". Kambodża? Turkmenistan? Wszystko jest możliwe.

18:18, michal24s
Link Dodaj komentarz »
sobota, 03 kwietnia 2010
Szczęście było blisko...

 

Pomomo fantastycznej postawy w deszczowych kwalifikacjach Robert Kubica ruszy w jutrzejszym wyścigu dopiero z 6. miejsca. Dopiero, ponieważ biorąc pod uwagę wszystkie trzy sesje kwalifikacyjne Polak zasługiwał na wiele więcej. Pierwszą zakończył na pierwszym mejscu, nie dając szans rywalom. W drugiej ustąpił miejsca tylko Vettelowi. Trzecią i decydującą zarazem część rozpoczął także znakomicie, uzyskujac najlepszy czas w pierwszym sektorze. Nie było mu dane jednak dokończyć tego okrążenia, gdyż nad torem  Sepang rozpadało się na dobre. Po kilku minutach kwalifikacje wznowiono, jednak Polakowi udało się "wykręcić" 6. czas. Nasz rodzynek w Formule 1 nie stoi jednak na straconej pozycji, bo przed sobą ma takie "tuzy" F1 jak Nico Hulkenberg, które mozna będzie wyprzedzić. Pole position wywalczył Mark Webber, obok niego z pierwszej linii wyruszy jutro Nico Rosberg.

Spora niespodzianką jest słaba postawa kierowców Ferrari i McLarena. Zarówno Felipe Massa, Fernando Alonso jak i Lewis Hamilton oraz Jenson Button nie przebrnęli Q1.

Zapowiada się ciekawy wyścig w Malezji!

Tagi: F1
11:40, michal24s
Link Dodaj komentarz »
czwartek, 11 marca 2010
Lyonu patent na Real, Milan pogrzebany

 

Wiadomo było, że po wczorajszych meczach Ligi Mistrzów odpadnie przynajmniej jedna drużyna ze światowej czołówki. Na porażkę skazywano głównie Milan i Lyon. Manchester United miał jednobramkową zaliczkę przed meczem na Old Trafford, a Realowi wygrać po prostu wypadało. W końcu finał odbędzie się na Santiago Bernabeu...

Zacznijmy od pojedynku angielsko-włoskiego. Czerwone Diabły od początku spotkania narzuciły rywalom swoją grę. Jeszcze wtedy Milaniści mieli pewnie nadzieję na uszczknięcie czegokolwiek w tym meczu, ale najgorsze było dopiero przed nimi. Widocznie Leonardo nie posłuchał rad swojego młodszego rodaka Ronaldinho, który zwracał uwagę na kluczową osobę Wayne'a Rooney'a, bo to właśnie niezawodny napastnik Synów Albionu otworzył w 13' minucie wynik spotkania pięknym strzałem głową. Podkreślić trzeba, że w ostatnim czasie Anglik bramki głową strzela jak na zawołanie (dwie w pierwszym meczu z Milanem, dwie West Hamowi i jedna Aston Villi). Komentatorzy na Wyspach zaczęli nazywać go "Golden Head", co chyba nie jest w tym przypadku bezpodstawne. Choć Manchester niepotrzebnie cofnął się nieco do obrony, gra była względnie wyrównana i pierwsza połowa zakończyła się wynikiem 1-0 dla gospodarzy. Drugą połowę ponownie znakomicie zaczęły Czerwone Diabły, w 46' minucie podwyższając za sprawą Rooney'a wynik spotkania. Rossoneri byli ewndentnie załamani, zmiany Leonardo nic do gry nie wnosiły, a United dokładali kolejne trafienia. Bramki zdobyli jeszcze Park Ji-Sung i niezawodny Darren Fletcher. Zemsta dokonana!

Historycznym momentem był powrót na Old Trafford legendy United, Davida Beckhama, który został przywitany gromkimi brawami. Chyba nawet łezka zakręciła mu się w oku, ale nie ma co się dziwiś. Anglik od lat powtarza, że Czerwone Diabły zajmują zawsze pierwsze miejsce w jego sercu.

Tymczasem na Santiago Bernabeu...

...dramat Realu. Po świetnej bramce Cristiano Ronaldo z 6' minuty Real konsekwentnie próbował podwyższyć wynik. Bardzo dobre zawody rozgrywał wspomniany wyżej Portugalczyk, jednak piłkarze Królewskich drogi do bramki znaleźć w żaden sposób nie mogli. Czyżby oświetlenie szwankowało? A tak na poważnie to podopieczni (byłego?) trenera Manuela Pelegriniego wygrać mogli łatwo i przyjemnie. Zgubiła ich jednak zbytnia pewność siebie. Przyszła 75' minuta, bramka Pjanica i było po zawodach. Iker Casillas juz zdążył poprosić kibiców o przebaczenie, tylko czy po tylu inwestycjach fani dzadzą się łatwo ugłaskać? Może gorzki smak porażki osłodzi choć trochę triumf w Gran Derbi Europa...

Czy mozna spodziewać się rewolucji w Madrycie? Chyba tak, tym bardziej, że nad szkoleniowcem Królewskich czarne chmury wiszą już od jakiegoś czasu.  A więc adiós Pelegrini hola Mourinho(?).

Poniżej brameczki z obu meczów:

 

niedziela, 28 lutego 2010

Justyna Kowalczyk po raz kolejny udowodniła wszystkim, że to ONA jest najlepsza na świecie. Jeszcze na ostatnich metrach wczorajszego biegu nic nie było przesądzone, dopiero przed sama metą Polka nie pozostawiła złudzeń rywalce. A mogło być zupełnie inaczej... Na kilka kilometrów przed finiszem Justynie "urwała" się Bjoergen odskakując na kilkadziesiąt metrów. Polka jednak miała wszystko pod kontrolą, bo po kilku chwilach dogoniła zaskoczoną Norweżkę. Aż do ostatnich metrów jechały razem, na ostatniej prostej rozegrał się znakomity pojedynek sprinterski. Górą bezapelacyjnie była Kowalczyk.

A jeszcze przed startem największą faworytką do wygranej była zdobywczyni trzech złotych medali- Bjoergen. Polka udowodniła, że można wygrać nawet z astmatyczkami, które wspomagają się lekami.

Jest to pierwszy złoty medal wywalczony przez Polskiego zawodnika (w tym przypadku zawodniczkę) od 38 lat! Tym bardziej należą się Justynie gratulacje. Teraz czas na Puchar Świata!

 

 

Poniżej coś napisanego spontanicznie, może brak tu wyszukanych słów, ale... pośmiać się można:

Wielka Justyna złoto zdobyła,

Bo faworytką biegu była.

Mart Bjoergen jej zazdrościła,

Chociaż swoje też już wywalczyła.

 

Polka tempo biegu nadawała,

Za Norweżką się nie ogladała.

Gdy wtem Marit do przodu pognała,

Justynę w ziemię wmurowała.

 

Polka się jednak nie poddała,

Do Bjoergen szybko podjechała.

Zaskoczona Marit oczy przeciera,

Ta Kowalczyk ją onieśmiela.

 

Brawo Justyna, brawo Justyna,

Pierwsze złoto dla Polski zdobyła!

Po 38 latach czekania długiego,

Na zdobycie złota kolejnego.

 

Kasina Wielka dziś się raduje,

Bo jej Justyna znów triumfuje.

Cała Polska jej gratuluje,

I kolejnych sukcesów oczekuje.

 
1 , 2 , 3